Miasto Bydgoszcz zamierza wydać rekordową sumę prawie 700 mln zł na inwestycje. Podczas ostatniej w tym roku sesji dyskutowano o wielu ważnych dla miasta tematach. Samorządowcy zajęli stanowisko m.in. w sprawie przyszłości Festiwalu Camerimage nad Brdą oraz zmiany nazwy Al. Lecha Kaczyńskiego ponownie na Al. Planu 6-letniego.

Samo uchwalenie porządku obrad zajęło radnym dwie godziny. Dyskusja nad budżetem miasta była o wiele dłuższa. - Inwestować i jak najwięcej środków przekazywać na rozwój miasta - przekonywał z mównicy Piotr Tomaszewski, skarbnik miasta Bydgoszczy.

Na inwestycje w Bydgoszczy przewidziano prawie 700 mln zł. Pieniądze zostaną przeznaczone głównie na drogi i komunikację. Rozbudowa ul. Kujawskiej o drugą jezdnię i zakup tramwajów, rozbudowa ul. Grunwaldzkiej, budowa mostu drogowo-tramwajowego przez Brdę, modernizacja pętli tramwajowej na Kapuściskach i budowa drugiego etapu Trasy Uniwersyteckiej - to dla koalicji PO - SLD priorytety. - Jest to budżet proinwestycyjny. Jest bardzo dużo inwestycji, które na pewno na lata zmienią Bydgoszcz. Opozycję bym zachęcał do wspierania i do tego bym zachęcał opozycję, aby pozyskiwała środki przez parlamentarzystów - komentował Ireneusz Nitkiewicz, radny SLD.

Radni Prawa i Sprawiedliwości twierdzą, że budżet miasta na 2018 rok to bardziej życzenia niż plany. Najwięcej poprawek do budżetu złożyła Grażyna Szabelska. - Najbardziej martwi mnie to, że radni nie odnieśli się do protestów mieszkańców, próby podjęcia dialogu z prezydentem - nie ukrywa.

Lokatorzy Administracji Domów Miejskich chcieli m.in. obniżenia opłat z 10,80 do 8 zł za metr kwadratowy. - Chciałem przypomnieć panie prezydencie, że to za pańskiej kadencji czynsz wzrósł o prawie 100 proc. Tego nigdy nie było. Coś chyba jest nie tak - zaznaczał z mównicy jeden z bydgoszczan.

Wniosek Grażyny Szabelskiej został jednak odrzucony. Podobnie jak ten złożony przez przewodniczącego klubu radnych PiS, który chciał zaprosić na sesję Marka Żydowicza. Twórca festiwalu Camerimage, deklarował że impreza przez kolejne 4 lata będzie realizowana w Bydgoszczy. Dlatego ratusz był zaskoczony, gdy tuż przed świętami podpisano list intencyjny w sprawie utworzenia Centrum Festiwalowo-Kongresowego Camerimage w Toruniu. - Mieliśmy deklarację pana Żydowicza, że jeśli ten punkt zostanie wprowadzony, to przyjedzie i złoży wyjaśnienia, czego dotyczy tak naprawdę porozumienie między prezydentem Torunia, premierem Glińskim a jego osobą - zapewniał Mirosław Jamroży.

Jak uważa Rafał Bruski, nie inwestuje się w markę, która odchodzi z miasta. Dlatego dotychczasowa kwota 2,5 mln zł na festiwal została obniżona przez radnych do 500 tys. zł rocznie. - Z punktu widzenia interesu miasta nie jest to korzystne - wartość promocyjna, nie wartość festiwalu. Bo festiwal ma swoja uznaną wysoką markę, ale z punktu promocyjnego miasta wartość promocyjna festiwalu spadła – argumentował prezydent Bruski. Ostatecznie projekt budżetu został przegłosowany.

Wiele kontrowersji wywołał także wniosek radnych PO i SLD, by aleje Lecha Kaczyńskiego na Kapuściskach ponownie nosiły nazwę al. Planu 6-letniego. - Bydgoszczanie zwracali się do nas wielokrotnie. W naszych badaniach ankietowych 93 proc. powiedziało, że nie chcą mieć „Al. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego” - mówi Jakub Mikołajczak, radny PO. - To jest niesmaczne, żałosne, smutne. Już parę lat temu radni Platformy pokazali gdzie mają pamięć o Lechu Kaczyńskim, zmieniając nazwę mostu na Trasie Uniwersyteckiej - podsumowuje Tomasz Rega.

W związku z ustawą dekomunizacyjną, miasto miało czas do września na wybór nowych patronów. Ponieważ w wielu przypadkach samorządy nie wywiązały się z terminu, nazwy nadał wojewoda. W środę o północy zaczęły one obowiązywać. Dlatego dopiero teraz, w czwartek, radni mogli głosować nad uchwałą zmieniającą nazwy ulic nadane przez wojewodę. - Czy naprawdę szacunkiem wobec Lecha Kaczyńskiego jest zmuszanie mieszkańców, żeby mieszkali na ulicy nazwanej jego imieniem? - pytała Monika Matowska, przewodnicząca klubu radnych PO. - Państwo reprezentujecie formację, która jest głównym krzykaczem w sprawie samorządności, a sami dostosowujecie prawo do swoich potrzeb - odpowiadał Paweł Bokiej, radny PiS.

Wniosek o zmianę nazwy ulicy był jednym z ostatnich w porządku obrad. Dyskusja była jednak burzliwa. Po blisko 12 godzinach radni przegłosowali przywrócenie nazw ulic: Planu 6-letniego (zamiast Prezydenta Lecha Kaczyńskiego) i Przodowników Pracy (zamiast Śliwińskiego).