Coraz większy niepokój wśród pacjentów po wypowiedzeniu przez część lekarzy-rezydentów klauzuli opt-out. W szpitalach w regionie zagrożenia na razie nie ma. Najwięcej problemów z zapewnieniem normalnej pracy po 1 stycznia miał bydgoski szpital „Biziela”, ale - jak zapewnia dyrekcja - w pierwszej dekadzie stycznia wszystkie dyżury są obsadzone. Sytuacja może się jednak szybko zmienić.

Młodzi lekarze w bydgoskim „Bizielu" pracują 200, 300, a nawet 400 godzin miesięcznie. Często dyżury trwają nieprzerwanie ponad dobę. To jeden z powodów, dla których rezydenci wypowiadają tzw. klauzule opt-out, które do tej pory umożliwiały pracę ponad 48 godzin tygodniowo. Z danych przekazanych przez protestujących lekarzy , na 88 rezydentów zatrudnionych w Szpitalu Uniwersyteckim im dr Biziela klauzule wypowiedziało 79 osób. - Już za kilka dni będą pracować zgodnie z kodeksem pracy, czyli tak, jakby klauzuli opt-out nie mieli podpisanej, tzn. do 48 godzin tygodniowo. Wczoraj kolejna osoba wypowiedziała klauzulę - mówi Bartosz Fiałek, lekarz rezydent.

Na taki krok zdecydowało się także kilku lekarzy specjalistów. Dyrekcja szpitala próbuje radzić sobie z tą niełatwą sytuacja kadrową, Na razie udało się zabezpieczyć skład lekarzy na pierwszą dekadę stycznia. - Oni oczywiście pracują w swoim rytmie i mają do tego prawo 48 godzin. Cała reszta pracy powinna odbywać się w normalnym toku i funkcjonować. Oczywiście, może nastąpić moment, w którym trzeba będzie rozważyć nieco przesunięcie zabiegów planowych - informuje Zbigniew Sobociński, dyrektor ds. medycznych Szpitala Uniwersyteckiego nr 2 im. dr Jana Biziela w Bydgoszczy

Nie tylko czas pracy jest powodem wypowiadania klauzul opt-out przez rezydentów. Ich niespełnionym żądaniem pozostaje podwyżka wynagrodzeń oraz zwiększenie nakładów na służbę zdrowia do 6,8 proc. PKB w ciągu trzech lat .W regionie nie powinno być jednak problemów z finansowaniem szpitali. - Zdecydowanie warto by było uspokoić pewne nastroje i emocje, z uwagi na to, że jednak strumień finansowy do szpitali w tym roku trafił i to są znaczące pieniądze. Z uwagi na to, myślę, że bezpieczeństwo pacjentów nie jest zagrożone - uważa Magdalena Daszkiewicz, dyrektor Kujawsko-Pomorskiego Centrum Zdrowia Publicznego.

Urząd Wojewódzki, na polecenie ministra zdrowia, prowadzi stały monitoring wypowiedzeń klauzuli opt-out przez lekarzy. Na Kujawach i Pomorzu w sumie klauzulę opt-out wypowiedziało 91 lekarzy rezydentów oraz siedmiu specjalistów Klauzule opt-out wypowiedzieli w regionie: szpital „Jurasza” w Bydgoszczy - 9 lekarzy rezydentów; szpital „Biziela” - 61 lekarzy rezydentów oraz 7 lekarzy specjalistów; Wojewódzki Szpital Dziecięcy w Bydgoszczy - 21 lekarzy rezydentów (źródło: Urząd Wojewódzki w Bydgoszczy).

Według urzędników, różnica w liczbie protestujących lekarzy podawanej przez rezydentów i Urząd Wojewódzki może wynikać z dynamicznie zmieniającej się sytuacji. Służby wojewody nie otrzymały dotąd żadnych informacji z regionu, by działalność któregokolwiek ze szpitali lub oddziałów była zagrożona.