W karnawałowych strojach, dobrych nastrojach i w znakomitej formie - Toruńskie Morsy radośnie powitały Nowy Rok. Wydarzenie, było początkiem rodzącej się, noworocznej tradycji i zarazem zwieńczeniem trwającego przez cały 2017 rok „Festiwalu Rzeki Wisły”. Z wody wydobyto album „Toruń i Wisła" - bogato i ciekawie ilustrowaną opowieść o Toruniu nad Wisłą, którą od niedawna można znaleźć w księgarniach.

- Chcieliśmy powitać Nowy Rok, tak jak co roku witamy każdy rok. Ten 2018 rok chcieliśmy powitać kąpielą w Wiśle. I myślę, że nikogo to nie zrazi, że woda jest dla nas naprawdę tak ciepła, że możemy to wykonywać. Co prawda nie zapraszamy wszystkich, żeby trenowali w domu, ale jest to naprawdę coś wspaniałego, żeby dbać o swoje zdrowie i zacząć rok waśnie taką kąpielą naszą chłodną, przyjemną, a serca mamy naprawdę gorące - przyznaje Sławomir Gruszka, Toruńskie Morsy.

- Jako osoby wrażliwe z natury, zawsze poszukujemy sobie jakichś pięknych miejsc do kąpieli i najświetniejszym jest chyba rzeczywiście nadbrzeże wiślane w Toruniu, które próbowaliśmy już, udanie, pokonać w tym roku wielokrotnie w dwie strony - opowiada Piotr Giza, Toruńskie Morsy.

- Był to rzeczywiście rok Wisły. W Toruniu na pewno. W Toruniu Wisły było pełno. Udało się zrobić fajną imprezę – „Festiwal Wisły”. Mamy nadzieję, że przejdzie do tradycji tak jak to kąpanie dzisiejsze. Morsy zapowiadają, że będą się kąpać co roku w tym miejscu - podsumowuje Jacek Kiełpiński, autor albumu "Toruń i Wisła".