W kalendarzu zima a na termometrach nadal dodatnia temperatura. Z takiej pogody cieszą się kierowcy, ale dla rolników i sadowników to powód do niepokoju. Sadownicy czekają na przymrozek, który zahamuje wegetację i opóźni kwitnienie jabłoni. Pracę utrudniają także częste opady, które w 2017 roku ponad dwukrotnie przekroczyły średnią. Na polach jest bardzo mokro.

W sadzie państwa Zielińskich z Topolna mokro i grząsko. Kilka dni niewielkich przymrozków to za mało. Jabłonie dopiero co „zapadły w zimowy sen", a już się obudziły. Pogoda daje sygnały, by rozpocząć wegetację. - Miejmy nadzieję, że przyjdą przymrozki, które opóźnią nam wegetację. Dzięki temu, jeżeli drzewa przymarzną, zaczną później kwitnąć, co spowoduje, że nie będą nam marznąć kwiaty - mówi Wojciech Zieliński, sadownik. Bo przymarznięte kwiaty opadną, a jabłonie, podobnie jak w ubiegłym roku, nie obrodzą. Problemy mają także rolnicy. Na polach jest bardzo mokro. Niepowodzeniem w listopadzie skończyła się próba zbioru kukurydzy państwa Lewandowskich w Niewieścinie. Nadal nie udało się zebrać wszystkich plonów. Rolnicy już teraz liczą straty. - Taka ilość opadów, która spadła w tym roku, spowodowała również straty w przyszłorocznych plonach, ponieważ siewy opóźniły się znacznie, a także większość pól w ogóle nie została obsiana - podkreśla Karol Lewandowski z Gospodarstwa Rolnego „Lewandowscy".

Deszczomierz w gospodarstwie państwa Lewandowskich wskazywał na koniec roku ponad 1200 l. To dwukrotnie więcej niż w poprzednich latach. Jedyną szansą na zbiór pozostałych 6 ha kukurydzy jest długotrwały przymrozek Klimatolodzy dają nadzieję. - To jeszcze nie znaczy, że tej zimy nie będzie, bo zdarzało się tak, że później - np. luty, marzec - nadrabiały ten stracony czas zimowy, kiedy było w grudniu i styczniu ciepło, więc nie można tego wykluczyć również w tym roku - zaznacza Rafał Maszewski, klimatolog, pogodawtoruniu.pl.

Gwałtowny spadek temperatury może być jednak niebezpieczny dla roślin, które nie są "przygotowane" do zimy.