Ponad 500 kg karmy dla zwierząt zebrali koszykarze włocławskiego Anwilu 30 grudnia, podczas meczu z Treflem Gdańsk - to dwukrotnie więcej niż w poprzednich latach. W corocznej akcji, tym razem zorganizowanej pod hasłem "Karma wraca", udało się kupić także kocie kuwety, miski czy obroże dla psów. W czwartek koszykarze przekazali podarunki do schroniska dla zwierząt.

- Wspaniała inicjatywa i duża pomoc dla zwierząt przebywających w schronisku, ale przede wszystkim brawo za konsekwencję, bo jest to już trzecia taka akcja zorganizowana przez naszych koszykarzy - podkreśla Monika Siedlecka, dyrektor Schroniska dla Zwierząt we Włocławku.

- Liczymy na to, że nasi kibice - bo to właśnie im najpierw trzeba podziękować - przekażą tą dobrą energię schronisku, a ta energia sprawi, że zwierzęta będą miały łatwiej, w tym swoim psim lub kocim życiu. I ta dobra energia wróci do zespołu - bądź co bądź, „rottweilerów” w logotypie - i będziemy osiągać sukcesy - uważa Michał Fałkowski, media Menedżer Anwilu

- Czapki z głów przed fanami, bo to oni zbierali i kupowali karmę dla tych piesków, kotków, a my tylko przyjechaliśmy, przeszliśmy się. Na pewno jest to bardzo fajna inicjatywa. Cieszę się, że mogliśmy w jakichś sposób pomóc - przyznaje Jarosław Zyskowski, koszykarz Anwilu.