Komenda Miejska Policji w Toruniu prosi o kontakt świadków wypadku przy skrzyżowaniu Szosy Lubickiej z ul. Jamontta. Mija tydzień od tragedii: w noworoczny poranek samochód, jadący w stronę Centrum, potrącił dwie osoby znajdujące się na przejściu. 67-letni mężczyzna i o rok starsza kobieta zginęli na miejscu. W mieście rozgorzała dyskusja na temat bezpieczeństwa pieszych.

Wciąż przybywa zniczy w feralnym miejscu: mieszkańcy Torunia są wstrząśnięci tym, co wydarzyło się przy Szosie Lubickiej . W Nowy Rok na przejściu dla pieszych zginęła para, która wracała z zabawy sylwestrowej. - To się nie da zapomnieć. To byli wspaniali ludzie, którzy jeszcze mogli żyć - wyznaje jedna z torunianek.

51-letni taksówkarz usłyszał zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Przyznał się do winy. Twierdził, że feralnej nocy był zmęczony po 11 godzinach pracy. Prokuratura bada, z jaką prędkością uderzył mercedesem w znajdującą się na przejściu parę. - Powinny być cały czas światła włączone, nie? A tak to wyłączają na noc i to są też przyczyny wypadków - mówi jeden z torunian.

Na tym skrzyżowaniu w nocy działają jedynie światła pulsacyjne. Władze Torunia zdecydowały o wyłączeniu zwykłej sygnalizacji w kilku punktach miasta po apelach kierowców, którzy skarżyli się, że tracą czas na pustych skrzyżowaniach. 11 stycznia komisja ds. bezpieczeństwa toruńskiego magistratu jeszcze raz przeanalizuje, czy była to słuszna decyzja. - Jakie wnioski wyciągniemy, to teraz bym nie przesądzał tego. Jest trochę za wcześnie, żeby już przesądzać, co prewencyjnie zostanie przez nas podjęte, natomiast będzie ten przypadek szczególnie przeanalizowany - przyznaje Marcin Kowallek, dyrektor wydziału gospodarki komunalnej Urzędu Miasta Torunia.

Jak informują urzędnicy, miasto wdrożyło program poprawy bezpieczeństwa pieszych. Jego elementem jest wprowadzenie nowych oznakowań przy przejściach i tzw. kocich oczek, czyli dodatkowej, migającej sygnalizacji w asfalcie.

W 2017 roku na ulicach Torunia zginęło czworo pieszych, ale praktycznie codziennie dochodzi do niebezpiecznych zdarzeń z udziałem pieszych. W jednej z sytuacji kierowca, jadący wzdłuż Czerwonej Drogi, nie zauważył przechodnia, któremu pierwszeństwa ustąpili dwaj inni kierujący. Przejechał obok pieszego, na szczęćie nie doszło do potrącenia.

Eksperci przypominają o zasadzie ograniczonego zaufania. - Piesi są trochę ostatnio otumaniani, bo im się wmawia, że oni mają wszędzie i zawsze pierwszeństwo. Tak, niestety, nie jest. Bo pierwszeństwo będzie miał pieszy wtedy, kiedy mu kierowca go udzieli - uświadamia Roman Meller, instruktor techniki jazdy.

Służby przypominają też o obowiązku noszenia odblasków w terenie niezabudowanym. Komenda Wojewódzka Policji w Bydgoszczy przygotowała plan poprawy bezpieczeństwa pieszych i rowerzystów. Będzie on realizowany w latach 2018-2020. - Będziemy aktywnie uczestniczyć np. w działaniach „Świeć przykładem” czy też będziemy wystawiać partole w okolicach przejść dla pieszych, gdzie jest największe zagrożenie - zapowiada mł. insp Maciej Zdunowski, naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego KWP w Bydgoszczy.

Kierowcy, który potrącił śmiertelnie parę w Nowy Rok na przejściu dla pieszych, grozi od sześciu miesięcy do ośmiu lat więzienia. Policja apeluje do świadków zdarzenia, by zgłaszali się do Komendy Miejskiej Policji w Toruniu.