Tragiczne odkrycie w lesie koło Radziejowa. W sobotę rano, w zaparkowanym na poboczu samochodzie, znaleziono ciała dwóch osób. 17-letnia Aleksandra i 21-letni Michał byli mieszkańcami sąsiednich miejscowości. Zginęli prawdopodobnie w wyniku zatrucia spalinami.

Przed godz. 8.00 przejeżdżający drogą jeden z mieszkańców, zauważył na poboczu samochód osobowy z włączonym silnikiem. W środku znajdowały się ciała dwojga młodych ludzi, dlatego na miejsce wezwano policję. - Policja jechała, potem żona słyszała pogotowie i potem dowiedzieliśmy się, że znaleźli dwie osoby nieżyjące w samochodzie. Prawdopodobnie przystanęli, może chcieli porozmawiać, czy coś takiego. Jak to wiadomo, bo wracali z jakiejś imprezy - opowiada mieszkaniec.

Według nieoficjalnych informacji, 17-letnia Aleksandra B. bawiła się w piątkowy wieczór na 18. urodzinach w pobliskich Osięcinach. Ostatnio widziana była około 2.00 w nocy.

Wracała wraz z 21-letnim Michałem B. do wsi Powałkowice, w której mieszkała. Młodzi ludzie prawdopodobnie skręcili w boczną drogę i właśnie tam znaleziono ich opla astrę. - Policjanci ustalili, że pojazd był zasilany gazem i prawdopodobnie doszło do zatrucia spalinami - wyjaśnia asp. szt. Marcin Krasucki, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Radziejowie.

Wstępnie wykluczono udział osób trzecich, ponieważ samochód, w którym znajdowali się młodzi ludzie, był zamknięty od środka. Aby dostać się do niego, funkcjonariusze zmuszeni byli wybić szybę. Jak twierdzi policja, możliwe, że stał w tym miejscu nawet kilka godzin. Pojazd został zabezpieczony do badań. Okoliczności i przyczyny tego tragicznego zdarzenia wyjaśnia policja pod nadzorem prokuratora.