Prawie 700 eksponatów, w tym monety, biżuteria i dewocjonalia już od wtorku 13 lutego podziwiać będzie można w Europejskim Centrum Pieniądza, Muzeum Okręgowego w Bydgoszczy. To największy skarb znaleziony dotychczas w Bydgoszczy i jedno z największych ostatnich odkryć w Polsce.

Szczelnie zamknięta i pod stałym nadzorem. Niewielka sala, a w niej złote monety i kosztowności o ogromnej wartości. Ukryty pod posadzką prezbiterium bydgoskiej katedry skarb ujrzał światło dzienne po ponad 360 latach. I teraz może go zobaczyć każdy. Jest tu prawie 480 monet oraz 200 innych cennych zabytków pochodzących z szesnastego i siedemnastego wieku. Wśród nich znalazły się biżuteria, dewocjonalia oraz przedmioty użytku codziennego. Dzisiaj wartość skarbu jest ogromna. - Bardzo w przybliżeniu, mniej więcej, liczba 500 dukatów pewnie by wystarczyła na zakup dwóch najtańszych koni husarskich plus jednego siodła. Na jednego dukata wchodziło około 180 groszy w połowie XVII stulecia. Niewykwalifikowany pracownik, dziś byśmy powiedzieli fizyczny dziennie dostawał około 10 groszy, garniec piwa kosztował 3 grosze, beczka jakieś 24 grosze. Cieśla w tym czasie zarabiał od 18 do dwudziestu-kilku groszy - wylicza Jarosław Kozłowski, Kustosz Dział Numizmatyki Muzeum Okręgowego w Bydgoszczy.

Znalezione monety oraz przedmioty będą stopniowo poddawane renowacji. Potem na stałe znajdą się na wystawie. Powstać ma także katalog, w którym zainteresowani historią znajdą precyzyjne informacje o każdym elemencie skarbu. - Prezentujemy skarb praktycznie w takim stanie, w jakim został wydobyty 2 stycznia z drobnymi wyjątkami. Pokazaliśmy mianowicie na kilku wybranych przedmiotach możliwości konserwacji tzw. zachowawczej tzn. bez żadnej ingerencji w strukturę materialną przedmiotu, bez żadnych oczywiście uzupełnień - informuje Michał F. Woźniak, Dyrektor Muzeum Okręgowego im. Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy.

Na pytanie kto i dlaczego zakopał skarb w bydgoskiej katedrze odpowiedzi jeszcze nie ma. Eksperci mają jednak pewne podejrzenia.Najbardziej prawdopodobna wersja opowiada o nocy z 15 na szesnasty maja 1658 roku, kiedy to Szwedzi uderzyli na Bydgoszcz. Wówczas prawdopodobnie bogaty mieszczanin lub kupiec widząc najeźdźców ukrył swoją szkatułkę w kościele. - Wszedł do zakrystii, następnie z zakrystii do prezbiterium, tam sztyletem podważył dwie lub trzy płytki posadzkowe, wykopał płytką jamę, zakopał szkatułkę, ułożył później płytki posadzkowe i nie było śladu. Kto wie, może tej samej upiornej nocy zginął i nikomu nie przekazał informacji o skarbie - o swoich przypuszczeniach opowiada Robert Grochowski, archeolog.

Otwarcie pełnej tajemnic wystawy we wtorek po południu. W Europejskim Centrum Pieniądza czekać będą muzealni kustosze, którzy podzielą się ze zwiedzającymi tajemnicami bydgoskiego skarbu.