Tylko ośmiu rezydentów ze szpitala „Biziela” w Bydgoszczy podpisało ponownie klauzule opt-out, pozwalającą pracować im więcej niż 48 godzin tygodniowo. To w tej placówce braki kadrowe były jednymi z największych w regionie. Porozumienie, podpisane 9 lutego z ministrem zdrowia, gwarantuje rezydentom podwyżki. Jakie jeszcze oczekiwania mają młodzi medycy, a jakie pacjenci? Co na to wszystko Ministerstwo Zdrowia?

Porozumienie rezydentów z ministerstwem zdrowia pozwoliło uspokoić sytuację w szpitalach. Ale masowego powrotu do klauzul opt-aut w umowach, czyli zwiększonego czasu pracy, nie ma.

W Szpitalu Uniwersyteckim im. Biziela w Bydgoszczy klauzulę podpisało ponownie osmu lekarzy rezydentów z 65, którzy wcześniej ja wypowiedzieli. Młodzi medycy chcieliby otrzymywać jednorazowy dodatek w wysokości 500 zł, jeśli w miesiącu przekroczą 200 godzin pracy. Taką propozycję lokalnego porozumienia przedstawili dyrekcji szpitala. - Chcielibyśmy pracować w naszym macierzystym szpitalu, ale ze względu na warunki finansowe, jakimi będziemy dysponować, chcielibyśmy właśnie ten dodatek. To jest lokalne porozumienie, które jest zawierane w wielu innych szpitalach. To nie jest żadne novum - tłumaczy Bartosz Fiałek, lekarz rezydent.

Rozmowy trwają, ale dyrekcja szpitala zamierza przedstawić rezydentom własną propozycję. Porozumienie lekarzy rezydentów z resortem zdrowia nie wymusza na nich podpisywania w umowie klauzuli. - To jest decyzja jednostkowa i każdego osobista. To nie jest tak, że teraz rezydenci będą pracować po 200, 300, 500 godzin,. Nie. To jest do dogadania się z dyrekcją - podkreśla dr Radosława Staszak-Kowalska, wiceprezes Bydgoskiej Izby Lekarskiej.

9 lutego rezydenci w całym kraju wynegocjowali podwyżki płac do 4 tys. zł brutto, lub 4,7 tys. zł w przypadku wyboru specjalizacji priorytetowej. Od 1 lipca więcej mają zarabiać też lekarze specjaliści. W porozumieniu zapisano też m.in. zwiększenie liczby miejsc na uczelniach medycznych oraz nakładów na służbę zdrowia do 6 proc. PKB w 2024 roku. - To jest napisane i mamy ogromną nadzieję, że ministerstwo się z tego nie wycofa i będzie to dalej konsekwentnie prowadzone - dodaje dr Radosława Staszak-Kowalska

A jakich zmian oczekują pacjenci? - Wiele powinno się zmienić, przede wszystkim terminy, jeśli chodzi o diagnostykę poważnych chorób - uważa jedna z pacjentek. - Lepszej organizacji przede wszystkim, oznakowanie szpitali, lekarzy dyżurujących, to powinno być zreformowane - wymienia inna pacjentka. - Poza długimi kolejkami, to cóż można więcej powiedzieć: do kardiologa jest problem, z rocznym wyprzedzeniem trzeba się rejestrować - przyznaje kolejny pacjent.

Kolejki w ciągu ostatniego roku nie skróciły się. Na wizytę do kardiologa, endokrynologa, chirurga naczyniowego czy neurochirurga czeka się nadal co najmniej rok. Zdanie samych pacjentów, na temat działania służby zdrowia chce poznać tez ministerstwo. Resort zdrowia rozważa debatę, której efektem ma być przyjęcie strategii zmian w ochronie zdrowia. - W pierwszej kolejności pacjenci powinni sugerować i podpowiadać, co jest dla nich najważniejsze. Warto wsłuchać się w głos pacjentów. Warto dowiedzieć się, w jaki sposób te pieniądze dzielić - podkreśla Tomasz Latos, poseł PIS, wiceprzewodniczący sejmowej komisja zdrowia.

Dialog ma być prowadzony zarówno na scenie politycznej, jak i z pacjentami, organizacjami samorządowymi, ze związkami zawodowymi oraz ze środowiskiem medycznym.