Guziki, naczynia i inne przedmioty, znalezione podczas ekshumacji na toruńskich Glinkach, otrzymały dwa toruńskie muzea. Fundacja „Pamięć” przekazała je Muzeum Historyczno-Wojskowemu i Skansenowi Fortyfikacji Pancernej przy ul. Poznańskiej. Rzeczy należały do niemieckich jeńców wojennych i więźniów obozu założonego przez Sowietów w 1945 roku.

Przedmioty codziennego użytku (np. szczoteczki do zębów), własnoręcznie wykonane scyzoryki, czy klucze, które nosili przy sobie czekając na powrót do domu. Te przedmioty należały do osób więzionych po II wojnie światowej w stalagu zlokalizowanym na terenie Torunia. - Jest to inny wyraz, jak się nie tylko słyszy opowieści, ale widzi, widzi ślady cierpienia, bo to jest związane z ludzkim cierpieniem. One mają bardzo duży ładunek emocjonalny, te rzeczy - uświadamia Piotr Olecki z Fundacji Muzeum Historyczno-Wojskowe w Toruniu.

Wszystkie pamiątki odnaleziono w masowych mogiłach, które zostały odkryte w sierpniu 2016 roku na toruńskich Glinkach. W czasie robót pracownicy budowy natknęli się na ludzkie szczątki. - Na początku były przypuszczenia, że być może są to Rosjanie, ale po obejrzeniu pierwszych szczątków, po zobaczeniu np. uzębienia stwierdzono, że są to z pewnością jeńcy niemieccy - opowiada Marcin Orłowski, badacz dziejów stalagu.

Teraz to osiedle nowych bloków, ale w czasie II wojny mieścił się tu duży obóz dla jeńców alianckich. Zajmował powierzchnię kilkudziesięciu hektarów. Przetrzymywano w nim około 60 tys. osób, z których 1/4 zginęła. W lutym 1945 roku Sowieci przejęli obóz i uwięzili żołnierzy niemieckich z różnych formacji. Obóz mógł działać nawet do końca 1947 roku. Warunki, jakie w nim panowały, były katastrofalne. - Higiena była praktycznie żadna. Jeńcy często nie mieli dostępu do wody, możliwości mycia się. Panowała dezynteria. Choroby to był główny powód śmiertelności na Glinkach - dodaje Marcin Orłowski.

Od 1945 roku życie straciło blisko 8 tys. osób przebywających w obozie. Dotychczas odnaleziono szczątki około 4 tys., reszta prawdopodobnie wciąż znajduje się pod ziemią. - Strona niemiecka ma znacznie więcej poległych i wiemy, bo robiliśmy sondaże, na 99 proc., że dwie kolejne zbiorowe mogiły znajdują się na terenie prywatnej firmy - zdradza Maciej Milak z Fundacji „Pamięć”.

W 2016 roku ekshumowano ciała około 3 tys. osób. Część z nich udało się zidentyfikować. Spoczęły na jednym z niemieckich cmentarzy wojskowych w Bartoszach koło Ełku. Od niedawna śledztwo w sprawie wydarzeń, które miały miejsce w obozie od lutego 1945 roku, wszczął IPN. Śledczy ustalają, czy wśród osadzonych znajdowali się również obywatele narodowości polskiej. - Fakt, iż znaleziono tam również zwłoki kobiet i dzieci - ustalono to w oparciu o badania sądowo-medyczne i antropologiczne - wskazywać może na to, że również przebywać tam mogła ludność cywilna - zaznacza Małgorzata Ziółkowska, prokurator Delegatury IPN w Bydgoszczy.

550 znalezionych na miejscu wykopalisk przedmiotów, Fundacja „Pamięć" przekazała Muzeum Historyczno-Wojskowemu i Muzeum Fortyfikacji Pancernych Twierdzy Toruń, gdzie będzie można je oglądać na wystawach stałych.