Andrzej Duda odwiedził tereny, przez które w sierpniu ubiegłego roku przeszła nawałnica. Zobaczył zniszczone domy i lasy, złożył kwiaty w okolicach miejsca, gdzie zginęły dwie harcerki. Prezydent spotkał się również z wolontariuszami z województw pomorskiego i kujawsko-pomorskiego.

Skali tych zniszczeń nie da się opisać słowami czy nawet pokazać obiektywem kamery. Osoby które docierają na poszkodowane tereny, powtarzają to samo: „To trzeba zobaczyć na własne oczy". Taką okazję miał we wtorek prezydent RP. - Dla mnie również to jest wstrząs. Ten widok, który nie zmieni się przez dziesięciolecia - wyznaje Andrzej Duda.

Prezydent spotkał się z wolontariuszami oraz przedstawicielami służb zaangażowanych w akcję likwidacji skutków nawałnicy w województwie pomorskim i kujawsko-pomorskim. By podziękować im za zaangażowanie, poświęcenie i służbę. - Właśnie w takich chwilach przeżywają rzeczywistą próbę: „Co wybiorę: czy przysięgę, służbę, czy własne interesy?”. Dziękuję wam za to, że umieliście tej przysięgi dotrzymać; tego swego wielkiego zobowiązania, bo to niezwykle scementowało waszą wspólnotę - przemawiał w Brusach.

Był sierpień, środek wakacji. Mimo to, wiele osób - zamiast odpoczywać - ruszyło do pomocy. Zakasali rękawy i metr po metrze odbudowywali to, co zniszczyła nawałnica. Nie oczekując niczego w zamian. - Ten uśmiech od tych osób, którym pomagaliśmy i to jak się cieszyli, że nas widzą, rekompensowały nam wszystko. I te emocje jakie płynęły od ludzi - żadne wakacje nie byłyby w stanie nam ich zastąpić - zapewnia Magdalena Grochowska, harcerka. - Przyjechaliśmy jako grupa do usuwania eternitu, niebezpiecznego dla zdrowia. Oprócz tego, pomagaliśmy innym grupom OSP w pracach rozbiórkowych - opowiada Rafał Adamczewski z Ochotniczej Straży Pożarnej Fordon.

Na poszkodowane tereny wsparcie docierało z całego kraju. Zbiórkę dla potrzebujących organizował między innymi Adam Jaworski. Jadąc na spotkanie z prezydentem, po raz kolejny zabrał ze sobą dary od bydgoszczan. - Materiały budowlane, sprzęt AGD, meble cały czas napływają. Skorzystałem z okazji: pomyślałem, że skoro jadąc tu, będę w pobliżu, to mogę coś przywieźć - wyznaje bydgoszczanin.

Minęło siedem miesięcy od nawałnicy, a walka z usuwaniem jej skutków trwa. Odbudowa domów i gospodarstw, naprawa dróg, uprzątnięcie lasów - to priorytety na kolejne miesiące. - Obecność pana prezydenta po siedmiu miesiącach jest dla nas bardzo szczególna, bo to też sygnał, że tu jeszcze jest dużo do zrobienia - nie ukrywa Witold Ossowski, burmistrz Brus.

Wizyta prezydenta zbiegła się z pierwszym dniem wiosny. Nad terenami przez które przeszła nawałnica zaświeciło słońce. Na poprawę pogody czekają przede wszystkim osoby, które nie zdążyły jeszcze odbudować gospodarstw.