72 dni walki z żywiołem i wielki sukces. Załoga jachtu „Katharsis II”, z wraz z bydgoszczanką Hanną Leniec na pokładzie, we wtorkowy wieczór okrążyła Antarktydę. Polacy są pierwszymi żeglarzami w historii, którzy dokonali tego, płynąc cały czas na południe od 60. stopnia szerokości geograficznej.

Najzimniejszy i najbardziej wietrzny kontynent Ziemi. Opłynięcie Antarktydy to ogromny sukces polskiego żeglarstwa. - To było niesamowicie trudne wyzwanie. Osiągnęliśmy cel, dzięki dobremu przygotowaniu całej wyprawy, zgraniu załogi, dobremu zaufaniu do siebie. Jestem szalenie dumny, że to my, Polacy, polscy żeglarze, możemy wpisać się na karty historii żeglarstwa i eksploracji Antarktydy - wyznaje Mariusz Koper, kapitan wyprawy.

Opłynięcie Antarktydy poniżej 60. stopnia szerokości geograficznej południowej było możliwe tylko dlatego, że na południowej półkuli trwa właśnie lato. Zimą morza całkowicie zamarzają. Jednak także latem nie jest łatwo. W trakcie rejsu załoga „Katharsis II” napotkała bardzo zmienne warunki pogodowe. Prawie połowa wyprawy to walka z przeciwnym do kierunku żeglugi wiatrem. Trzeba było się zmagać ze sztormami i uważać na przeszkody nie do pokonania.

Dla Hanny Leniec opłynięcie Antarktydy to kolejny sukces. Załoga jachtu „Katharsis II” planowała rozpocząć tę wyprawę już rok temu, jednak u bydgoszczanki w trakcie rutynowych badań zdiagnozowano raka piersi. Walkę udało się wygrać, dlatego ten rejs postanowiła dedykować profilaktyce nowotworów. - Z tego niezwykłego miejsca chciałabym serdecznie pozdrowić mieszkańców Bydgoszczy, mojego rodzinnego miasta, oraz mieszkańców Torunia, miasta moich studenckich czasów - mówi żeglarka.

Na świętowanie przyjdzie jednak czas, bowiem i wyprawa jeszcze się nie skończyła. Ostatnim punktem rejsu będzie Hobart na Tasmanii. Wówczas będzie można starać się o wpisanie wyprawy do księgi rekordów Guinessa. Załoga „Katharsis II” powinna powrócić do Polski pod koniec kwietnia.