Mniej mieszkańców, mniejsza liczba radnych - w jesiennych wyborach samorządowych w ławach Sejmiku zasiądzie 30 osób zamiast 33. A z tym wiąże się także, proponowana przez marszałka Piotra Całbeckiego, zmiana granic okręgów wyborczych. Projekt trafił do konsultacji i wzbudził kontrowersje wśród samorządowców. Mówili o nich m.in. goście programu "Samorządni" na antenie TVP3 Bydgoszcz.

Według proponowanego projektu, nie zmieni się liczba okręgów wyborczych w wyborach do sejmiku województwa.. Nadal będzie ich sześć. W każdym ma być wybieranych po pięciu radnych. Takie są wymagania zmienionej ordynacji wyborczej. - Podział musiał być zmieniony, czyli granice właściwie okręgów zmienione; tak, aby doprowadzić do wystarczającej ilości mieszkańców na liczbę pięciu radnych, która jest minimalna w ogóle jeżeli chodzi o propozycję kodeksu wyborczego - tłumaczy Marek Smoczyk, sekretarz województwa kujawsko-pomorskiego.

Marszałek Piotr Całbecki zaproponował przeniesienie powiatu żnińskiego do okręgu nr 2, a do okręgu nr 5 przeniesienie dzisiejszego powiatu bydgoskiego. Z okręgu nr 5 do okręgu nr 6 planuje przenieść powiat radziejowski, a z okręgu nr 6 do okręgu nr 3 - powiat rypiński.

Zdaniem niektórych radnych, marszałek zaprojektował nowe okręgi wyborcze po to, aby wyrównać liczbę radnych części zachodniej z częścią wschodnią. - To jest pomysł ewidentnie obliczony na to, żeby marszałek koniecznie pochodził ze strony toruńskiej. To jest pomysł wymierzony w stronę zachodnią naszego regionu - twierdzi Andrzej Walkowiak, Porozumienie, klub radnych PiS. - Nie widzę jakichś powodów, które - czy nie widzę jakiejś determinatury - by tutaj wspierały pozycję marszałka Całbeckiego. Jest ona niewątpliwie słabsza niż cztery lata temu, zwłaszcza niż osiem lat temu - ocenia dr Wojciech Peszyński, politolog z UMK w Toruniu.

Projekt marszałka trafił już do konsultacji do rad miast i powiatów. Są już pierwsze odpowiedzi negatywne: z powiatu świeckiego i Bydgoszczy. Dyskutowano o tym również na antenie TVP w poniedziałkowym programie "Samorządni". Zdaniem niektórych, nie jest też dobrym pomysłem łączenie w jednym okręgu miejscowości położonych daleko od siebie. - Bo jak ja, jako mieszkaniec Bydgoszczy, mam decydować o mieszkańcu np. Grudziądza - komentuje Mirosław Jamroży, przewodniczy klubu radnych PiS w Radzie Miasta Bydgoszczy. - Ja jestem zadowolony, rada powiatu opiniuje pozytywnie - odpowiada Krzysztof Baranowski, starosta lipnowski, PSL.

Przedstawiciele Platformy w sejmiku województwa podkreślają, że zmiany są konieczne, ale oni także widzą w zaproponowanym podziale pewne problemy. - Dyskusyjną sprawą jest sprawa Żnina, Sępólna Krajeńskiego i tu Inowrocław - to są tak odległe tereny, że niewiele ze sobą mają wspólnego. Szczerze mówiąc, sam mam wątpliwości co do takiego podziału - uważa Waldemar Przybyszewski: radny sejmiku, PO.

Jak twierdzą eksperci, istotnym problemem jest wielkość okręgów wyborczych. - Im większy, to mamy strukturę wielopartyjną, a tutaj nie będzie w ogóle okręgów sześciomandatowych, będą pięciomandatowe i to może spowodować, że dwie największe partie zdobędą około 90% głosów razem - zauważa dr Peszyński.

O kształcie okręgów wyborczych do sejmiku radni będą głosować na sesji 23 kwietnia. Jeżeli uchwala nie zostanie podjęta, decyzję podejmie komisarz wyborczy.