Wyzwiska i kłótnie z personelem - taka sytuacja, zdaniem jednego ze specjalistów, ma mieć miejsce w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym we Włocławku. "W mieście nie ma izby wytrzeźwień, dlatego osoby pod wpływem alkoholu są przyjmowane w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym" - informował na jednym z portali dr Bartosz Nowakowski. Sytuacja wymaga pilnych działań, w tej sprawie władze Włocławka spotkały się z przedstawicielami samorządów i dyrekcją Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Włocławku.

"Być może mój dzisiejszy post wywoła poruszenie, które skutkować będzie konsekwencjami dotyczącymi mojego zatrudnienia, szpitalnego kontraktu i kariery zawodowej ale mam dość." - tak rozpoczął swój wpis na jednym z portali internetowych dr Bartosz Nowakowski, ortopeda z Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Włocławku. W zamieszczonym poście opisał swój dyżur w SOR. "Sytuacja kiedy lekarz, ratownik medyczny albo pani pielęgniarka pławią się w ekskrementach przebywających na oddziale SOR alkoholików, żeby po chwili badać albo pobierać krew kilkuletniego dziecka, w XXI wieku jest sytuacją niedopuszczalną. Pijackie awantury, przekleństwa, wyrwane z futryną drzwi nie mogą być codziennością w pracy szpitala. (...) Atmosfera Izby Przyjęć przesycona zapachem uryny i przypominająca skład kloszardów nie sprzyja budowaniu dobrego wizerunku niezależnie od kompetencji zespołu."

Bartosz Nowakowski miał wielokrotnie alarmować o zaistniałej sytuacji przedstawicieli szpitala. Jak podkreśla - powodem była przede wszystkim troska o bezpieczeństwo innych pacjentów. - Byłem tak poirytowany, że pozwoliłem sobie swoje opinie uzewnętrznić, gdy padają takie opinie w środowisku lekarskim. To nie jest tylko moja bolączka, związana z wykonywaniem przeze mnie pracą, ale i utrudnienie, a nawet niebezpieczeństwo dla innych pacjentów hospitalizowanych w obrębie szpitala - wyznaje dr Nowakowski.

Sytuacja we włocławskim szpitalu miała się pogorszyć po likwidacji izby wytrzeźwień. O tym zdecydowała rada miasta w 2013 roku. Powodem były m.in. wysokie koszty utrzymania, które wynosiły rocznie około 900 tys. zł, prawie 700 tys. dokładał samorząd. "Ostatecznie izba zniknęła z mapy Włocławka, a problem pozostał" - podkreśla posłanka Joanna Borowiak. - Izba została zlikwidowana, to był wniosek SLD, natomiast warunek był taki, że organizacja pozarządowa miała przejąć te obowiązki i tak się nie stało - zaznacza Joanna Borowiak, poseł PiS.

Teraz osoby nietrzeźwe są przewożone do szpitala lub przebywają w policyjnej izbie zatrzymań. Sytuacja wymaga konkretnych rozwiązań, dlatego w tej sprawie władze miasta spotkały się z przedstawicielami samorządu, sąsiednich gmin i dyrekcją szpitala. - Ja jestem świadomy, że tych wszystkich pacjentów w stanie upojenia nie jesteśmy w stanie wyzwolić się, ale trzeba pomóc, by ten SOR nie robił się izbą wytrzeźwień, bo są ludzie w sytuacji zagrożenia życia - twierdzi Krzysztof Szczepański, zastępca dyrektora ds. lecznictwa w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym we Włocławku.

Przywrócenie izby wytrzeźwień to koszt 3-4 mln zł, dlatego władze Włocławka szukają innych, alternatywnych rozwiązań. - To nie jest jedynie problem Włocławka, więc potrzebne są systemowe rozwiązania, potrzebujemy też wsparcia parlamentarzystów - wyjaśnia prezydent Włocławka, Marek Wojtkowski.

Trwają rozmowy, by we Włocławku powstało miejsce dla osób bezdomnych, czy z problemem alkoholowym. Taką pomoc miałoby oferować centrum wsparcia dla osób w kryzysie. - W tej chwili rozmawiamy z Urzędem Marszałkowskim na rozbudowę obiektu, jak zamierzamy pozyskać środki na działania wspierające - mówi Barbara Moraczewska, zastępca prezydenta Włocławka.

Podopieczni centrum mogliby liczyć na kompleksową pomoc m.in. w formie terapii dla osób uzależnionych.