Wyrok w sprawie miasto kontra radny. Sąd Okręgowy w Bydgoszczy uznał, że Bogdan Dzakanowski naruszył dobre imię Bydgoszczy, oskarżając publicznie prezydenta i przewodniczącego rady miasta o to, że są pod wpływem alkoholu. Radny wezwał policję na sesję rady miasta w marcu ubiegłego roku. Teraz sąd nakazał mu przeprosiny i powstrzymanie się od oskarżeń. Bogdan Dzakanowski zapowiada odwołanie się od wyroku.

Tym razem nie w ławach sali sesyjnej, a w ławach sądowych. Radny niezależny Bogdan Dzakanowski został pozwany przez miasto Bydgoszcz po sytuacji z końca marca 2017 roku. - Dzwonię na 112, żeby zbadano prezydenta i radnych alkomatem. Moim zdaniem, są pod wpływem alkoholu lub innych środków odurzających - zakomunikował radny Dzakanowski z sesyjnej mównicy.

Na jego wniosek, policja z alkomatem przeprowadziła badanie w gabinecie prezydenta miasta. Ani Rafał Bruski, ani Zbigniew Sobociński pod wpływem alkoholu nie byli. Ale w mediach szeroko sprawę opisywano i komentowano.

Dlatego sąd uznał w poniedziałek, że dobre imię Bydgoszczy zostało naruszone. Bogdan Dzakanowski ma za to przeprosić ustnie podczas sesji rady miasta oraz pisemnie na łamach gazet. - „Przyznaję, że wezwanie to nie znajdowało obiektywnego uzasadnienia w sytuacji istniejącej podczas tej sesji. Czyn ten naruszył dobre imię miasta Bydgoszczy poprzez sugestię, że osoby sprawujące funkcje organów miasta Bydgoszczy wykonują swoje obowiązki, pozostając pod wpływem alkoholu lub innych środków odurzających, za co przepraszam” – przeczytał przeprosiny Rafał Szurka, sędzia Sądu Okręgowego w Bydgoszczy.

Bogdan Dzakanowski ma również wpłacić 5 tys. zł na bydgoskie Stowarzyszenie "SOS dla trzeźwości" i ponieść koszty sądowe. Z wyrokiem pozwany się nie zgadza i zapowiada apelację. - Oczywiście warto było. Moim zdaniem, sąd nie wziął wszystkiego pod uwagę. Np tego, że pan prezydent przy mnie był i czułem od niego alkohol - komentuje Bogdan Dzakanowski.

Wyrokiem sadu, Bogdan Dzakanowski ma zaniechać dalszego naruszania takimi słowami dobrego imienia miasta i włodarza. Radny niezmiennie jednak podważa wyniki policyjnego badania.