Dwa lata bezwzględnego pozbawienia wolności - taki wyrok wydał włocławski sąd na Marcina M. To po jego ciosie upadł, uderzył głową o chodnik i w konsekwencji zmarł Mariusz Kowalski - piłkarz Łokietka Brześć Kujawski, Kujawianki Izbica Kujawska, Startu Radziejów, Elany Toruń i Mieni Lipno.

Tragedia wydarzyła się w nocy z soboty na niedzielę - 30 kwietnia zeszłego roku. Goście opuszczali jedną z dyskotek przy ul. Ogniowej we Włocławku. Doszło do szarpaniny m.in. z udziałem Mariusza Kowalskiego i Marcina M. - Zadaje mu uderzenie w głowę, w okolice oczodołu. Pokrzywdzony przewraca się, uderzając głową o twarde podłoże - relacjonował we wtorek Przemysław Wileniec, sędzia Sądu Okręgowego we Włocławku.

Po dwóch dniach lekarze, w porozumieniu z rodziną, zdecydowali o odłączeniu piłkarza od respiratora i przekazaniu jego organów potrzebującym biorcom. Prokuratura potwierdziła, że zgon nastąpił w wyniku następstw uderzenia o twarde podłoże po ciosie wyprowadzonym przez sprawcę i obrażeń czaszkowo-mózgowych.

Okazało się, że moment zajścia zarejestrowała jedna z kamer miejskiego monitoringu, dlatego dyżurny mógł szybko namierzyć podejrzanego, dobrze znanego policji mieszkańca Śródmieścia. Marcin M. został zatrzymany, był pod wpływem alkoholu.

34-latek usłyszał zarzut spowodowanie uszczerbku ciężkiego, skutkujących śmiercią. Sąd zmienił kwalifikację prawną czynu z aktu oskarżenia: uznał, że oskarżony, który zadał jedno uderzenie pięścią w twarz, nie powinien być sądzony za pobicie ze skutkiem śmiertelnym - jak chciała prokuratura - ale za nieumyślne spowodowanie śmierci. Marcin M. przyznał się do czynu, potwierdzając uderzenie ofiary pięścią. Zapewniał, że nie zdawał sobie sprawy, że tego rodzaju cios może wywołać takie skutki. Zasłaniał się również lukami w pamięci i usprawiedliwiał dużą ilością spożytego alkoholu.

Prokuratura żądała dla Marcina M. kary 2,5 roku bezwzględnego więzienia oraz 25 tys. zł nawiązki dla rodziców Mariusza Kowalskiego. Obrońca wnosił o karę roku więzienia w zawieszeniu na pięć lat.

Ostatecznie we wtorek włocławski sąd skazał Marcina M. na dwa lata bezwzględnego więzienia. 34-latek nie pojawił się na ogłoszeniu wyroku.