W Bydgoszczy "Jarmark Świętojański" a we Włocławku "Jarmark staroci" - każdy mógł tam w niedzielę wybrać coś dla siebie

Barwnie i smacznie - na Jarmarku Świętojańskim każdy mógł znaleźć coś ciekawego. - Rękodzieła są. Można popatrzeć, kupić coś - mówi jeden z bydgoszczan. - Dzieci mogą dowiedzieć się czegoś nowego, historii. Fajne to – dodaje inny. Prezentacja dawnych zawodów, dzieł lokalnych artystów i produktów regionalnych, przygotowanych według starych przepisów - to tylko niektóre z atrakcji, które przygotowano dla mieszkańców na Wyspie Młyńskiej. - My już kilka lat jeździmy na takie imprezy i prezentujemy swoje produkty , przetwory nasze cieszą się popularnością i mają zbyt - przyznaje Ewa Semrau z Koła Gospodyń Wiejskich Glinki. Podczas jarmarku swoje produkty zaprezentowało ponad 130 wystawców m.in. z Kujaw, Kaszub, czy Pałuk. - Rękodzielnictwo, jadło, oferta jest szeroka. Są to produkty, które nie można je kupić w sklepach - podkreśla Ewa Krupa, dyrektor Kujawsko-Pomorskiego Centrum Kultury w Bydgoszczy. Nie zabrakło również występów muzycznych. Tegoroczny Jarmark Świętojański to jedna z imprez, która kończy obchody Święta Województwa Kujawsko-Pomorskiego.

Obrazy, ceramika, pamiątkowe monety, gazety czy fotografie – „Jarmark staroci” we Włocławku to prawdziwy raj dla kolekcjonerów. - Bardzo ładna impreza, bardzo pożyteczna. Powinna być częściej we Włocławku, cyklicznie - uważa jeden z uczestników. - Przyjeżdżają kolekcjonerzy z Innych miejscowości: z Grudziądza, z Inowrocławia, z Płocka, z Ciechocinka, a nawet są tu kolekcjonerzy, którzy mają swoje korzenie na terenie Niemiec - wymienia Andrzej Winiarski, badacz dziejów, publicysta. Oprócz starych przedmiotów, na kiermaszu można było kupić wyroby sztuki ludowej. Podczas jarmarku udzielano porad dotyczących archeologii i ochrony zabytków. - Wszystkie osoby, które korzystają z wykrywaczy metali, urządzeń technicznych i poszukują skarbów na własną rękę, bez pozwolenia, ale łamiąc warunki tegoż pozwolenia, mogą zostać obarczeni grzywną, częściowym ograniczeniem wolności lub ograniczeniem wolności - przypomina dr Krystian Łuczak, archeolog z Muzeum Historii we Włocławku. Impreza byłą dobrą okazją do spotkań i wymiany doświadczeń.