W ostatnim dniu Festiwalu Wodnego „Ster na Bydgoszcz” dominowały sportowe emocje. Na wodzie ścigały się smocze łodzie i łodzie butelkowe. Ich załogom nie brakowało zapału i fantazji.

Wspólna motywacja i rywalizacja. Trzeci dzień „Steru na Bydgoszcz” zapewnił wiele atrakcji. Emocji i wsparcia kibiców podczas wyścigu smoczych łodzi nie brakowało. - Jesteśmy z Solca Kujawskiego. Oni pierwszy raz startowali. Z roku na rok będą lepsi. Emocje są, radocha - mówi jedna z pań, dopingująca kajakarzy z brzegu. - Ja kibicuję Pracodawcom, ponieważ tam mój tata płynie - zdradza jedna z bydgoszczanek.

Wierni fani wspierali 6 drużyn z całego regionu. - Super - jak zwykle. Od samego startu „pełen ogień”. Udało się wygrać. W zeszłym roku też wygraliśmy. Jesteśmy zadowoleni z siebie - nie kryje Bartosz Nadrakowski, członek zwycięskiej ekipy. - Rewelacyjnie, przypomniałem sobie, jak 25 lat temu zdobywaliśmy mistrzostwo Polski, tak i teraz - wyznaje Dariusz Woźnica, zawodnik drużyny Zawiszy.

Do zwycięstwa potrzebny był czas, jednak nie to dla uczestników wyścigu było najważniejsze. - Dobra atmosfera to jest podstawa. Trzeba się wspierać, trzeba nawzajem jakieś uwagi sobie dawać - przekonuje Joanna Paprocka, Pracodawcy Pomorza i Kujaw. - Głównie chodzi o zabawę, mniej o tę rywalizację sportową. Ale oczywiście wszyscy są ambitni, zaangażowani. Tutaj liczy się harmonia tych ruchów, oczywiście przy tym szybkość i ten, co uzyska najlepszy czas, zostaje zwycięzcą - tłumaczy Bartosz Grześkowiak, organizator wyścigu.

A po smoczych łodziach czas na wyścig butelkowy. Katamarany, łódki i ryby. Pomysłów na najbardziej wyjątkową łódź nie brakowało. Do ich zbudowania wystarczyły plastikowe butelki. - Łódka jest zbudowana jedynie z butelek. 400 około. Do tego trzy rolki stretchu i taśma klejąca i to wszystko - opowiada jeden z uczestników wyścigi. - Podobały mi się te rekiny, ale niestety, łódka awarię miała. A tak ogólnie, to jest bardzo ładnie - przyznaje jeden z widzów.

Jednak w zwycięstwie nie pomysł się liczył. Wygrywała ta drużyna, która jako pierwsza dopłynęła na metę. - Co roku bywamy. Jest fantastyczna atmosfera, fajna i bardzo fajnie się ogląda takie momenty, kiedy się ścigają, a jednocześnie jest to bardzo sympatyczne- podsumowała jedna z pań oglądających zawody z brzegu.

Bo przecież chodzi o dobrą i wspólną zabawę, której zwolenników w Bydgoszczy nie brakuje.