Wspólne manewry harcerzy, straży pożarnej, policji i WOPR w Samociążku. Ich celem jest sprawdzenie procedur bezpieczeństwa, m.in. ewakuacji obozu, pomocy medycznej oraz zachowania w sytuacjach kryzysowych. Harcerze szlifują swoją sprawność i zdobywają nową wiedzą. Manewry zorganizowano w związku z wydarzeniami z ubiegłego roku. W sierpniu gwałtowne burze i wichury odcięły od świata obóz harcerski w Suszku. W wyniku nawałnicy zginęły dwie harcerki.

Sygnał dźwiękowy, a następnie alarm w poszczególnych obozowiskach. Dla harcerzy to znak do natychmiastowej ewakuacji. Nie ma czasu do stracenia. Trzeba bezpiecznie opuścić obozowisko. - Podejmuje się akcję ratunkową, podaje się dalej alarm, wszyscy chwytają się za ręce i udają się w miejsce zbiórki, szybkim krokiem, nie biegnąc - opowiada Agata Kazimierczak, przewodniczka 10. Bydgoskiej Drużyny Harcerskiej "Aqua".

Na miejscu zbiórki komendanci przystępują do dalszych działań. Trzeba przeliczyć harcerzy, sprawdzić kogo brakuje i jak najszybciej udzielić pierwszej pomocy poszkodowanym.

Na miejscu natychmiast pojawiają się również służby. Nawałnica, która przeszła nad obozem, powaliła drzewa, dojazd był utrudniony. Strażacy muszą szybko usunąć zatory, by dotrzeć do rannych.

Uczestnicy obozu nie byli uprzedzeni o ćwiczeniach. Szczegółów nie znały również służby. Manewry były przeprowadzone tak, by jak najbardziej odzwierciedlały sytuację zagrożenia. - Na pewno nauczyli się pracować w stresie. Chłopakom było ciężko: musieli siebie nawzajem psychicznie wspierać. Na pewno widać było braterstwo, wsparcie psychiczne, czyste harcerstwo - wyznaje Konrad Kozłowski, drużynowy 34. Wodnej Drużyny Harcerzy „Bryk”. - Jeżeli mówimy o ewakuacji, poszło to sprawnie. Ci, którzy mogli się ewakuować, którym nic się tutaj nie stało. Ćwiczenia dużo nauczą samych harcerzy, ale tez wszystkie służby wyciągną z nich wnioski - podsumowuje kpt. Aleksandra Starowicz, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej PSP w Bydgoszczy.

Sytuacja, w której przez obóz harcerski przechodzi nawałnica, występuję też zagrożenie pożarowe, to - niestety - nie tylko scenariusz ćwiczeń, ale wypadki, które mogą wydarzyć się naprawdę. Dlatego tak ważne jest ćwiczenie zachowań w sytuacjach alarmowych oraz współpraca ze służbami. - Nigdy nie za dużo szkoleń. Im więcej się szkolimy, tym więcej zapamiętamy. Im skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci - podkreśla Dawid Grabowski, koordynator Harcerskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego w okręgu kujawsko-pomorskim.

Manewry zorganizowała Chorągiew Harcerzy, Okręg Kujawsko-Pomorski ZHR wraz z Wydziałem Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta Bydgoszczy i Koronowa. - Bezpieczeństwo nie zna granic i zawsze - jako podmiot publiczny, samorząd - jesteśmy zainteresowani, by poziom bezpieczeństwa i wiedzy na ten temat był jak największy - zaznacza Rafał Bruski, prezydent Bydgoszczy. - Dzisiaj chcemy wręczyć harcerzom zestaw ratowniczy, bo tego nigdy za wiele - dodaje Zbigniew Ostrowski, wicemarszałek województwa.

Służby prowadziły działania w lesie i na wodzie. W manewrach, oprócz strażaków i policjantów, wzięli udział również WOPR-owcy. Ratownicy pokazali harcerzom jak pomóc osobom z przewróconego kajaka.