Rośnie w Polsce liczba prób targnięcia się na swoje życie. W ubiegłym roku samobójstwa popełniło ponad 5 tys. osób. Według danych Komendy Głównej Policji, więcej osób ginie w wyniku samobójstw, niż w wypadkach drogowych. Zdaniem specjalistów, główną przyczyną targnięcia się na życie są nieporozumienia rodzinne, depresja i problemy zawodowe.

W Pakości 27-letni mężczyzna chciał skoczyć z mostu. Uratowali go dwaj policjanci. W Lipnie funkcjonariusze udaremnili próbę samobójczą 23-letniemu mężczyźnie. To komunikaty policyjne zaledwie z jednego dnia. Alarmujące komunikaty.

W pierwszym półroczu 147 mieszkańców regionu popełniło samobójstwo - to o 26 więcej niż przed rokiem. - Mamy też usiłowania dokonania samobójstwa - tzn. są to sytuacje, w których nie dochodzi do śmierci osoby, która podejmuje próbę samobójczą i takich prób w pierwszym półroczu było 67, natomiast w analogicznym okresie roku ubiegłego 60 - informuje podinsp. Monika Chlebicz, rzecznik prasowy KWP w Bydgoszczy.

W 2017 roku w całej Polsce 11207 osób targnęło się na swoje życie. Blisko połowa prób samobójczych zakończyła się śmiercią. Ponad cztery razy częściej na ten desperacki krok decydują się mężczyźni. Problem ten najczęściej dotyka ludzi w wieku 25-29 lat i 35-55 lat. Zdaniem specjalistów, główną przyczyną prób samobójczych są nieporozumienia rodzinne i depresja. - Najczęściej to jest chęć uwolnienia się od swoistego bólu psychicznego. Kolejnym takim ważnym momentem to utrata np. prestiżu, utrata zarobków - wymienia prof. Aleksander Araszkiewicz, kierownik Kliniki Psychiatrii Collegium Medicum UMK.

Rośnie liczba osób potrzebujących pomocy psychiatrycznej, nie przybywa natomiast miejsc, w których mogłyby otrzymać pomoc. Sytuację mają poprawić centra zdrowia psychicznego. Ich głównym założeniem ma być przeniesienie opieki psychiatrycznej poza mury szpitala, do środowiska pacjenta. - Żeby świadczyć nowoczesną psychiatrię, bo na tym się zasadza właśnie profilaktyka, leczenie: żeby ludzie mieli jak najbliżej do psychiatry. Chodzi o oparcie się o tzw. psychiatrię środowiskową - zaznacza prof. Araszkiewicz.

Taki model leczenia ma dać lepsze efekty terapeutyczne i przeciwdziałać stygmatyzacji chorych. Program pilotażowy miał zacząć działać 1 lipca, jednak jego rozpoczęcie zostało przesunięte.