"Niebezpieczne odpady we wszystkich miejscach były niewłaściwie przechowywane" - tak zeznał dzisiaj biegły podczas procesu mężczyzn, którzy mieli organizować nielegalne składowiska odpadów w naszym regionie. Sprawa sięga 2010 roku. W trzech miejscowościach, w tym w Janowcu Wielkopolskim, wynajmowano magazyny i zwożono tam odpady. Potem przedsiębiorcy znikali, pozostawiając chemikalia. Zdaniem prokuratury za procederem stoi firma z Wielkopolski, która działała podobnie w całym kraju.

Janowiec Wielkopolski, Tarkowo Dolne, Czołówek. Kilka lat temu w tych miejscowościach firma z Budzynia w Wielkopolsce wynajmowała stare magazyny. Przywożono tu odpady, wypełniano hale – często po sam dach. Potem firma znikała. Odpowiedzialnych za składowiska nie było łatwo znaleźć. Przedsiębiorstwo zmieniało nazwę, adres. Zmieniali się też właściciele, którzy po sobie pozostawiali tony niebezpiecznych chemikaliów.

Śledztwo trwało kilka lat. Na ławie oskarżonych w Sadzie Okręgowym we Włocławku Jacek K. Został doprowadzony przez policję z więzienia. Odsiaduje wyrok w innej sprawie. Jest jednym z sześciu oskarżonych. Oprócz niego oskarżonym jest między innymi Jakub P. Firma z Wielkopolski miała organizować podobne procedery w innych miejscach w Polsce. - Oskarżeni byli wcześniej przesłuchani. Część z nich nie uczestniczy w rozprawie, mają do tego prawo - wyjaśnia Jarosław Zieliński z Prokuratury Okręgowej we Włocławku.

W sądzie zeznawali biegli z zakresu ochrony środowiska. Opowiadali m.in. jak wyglądały składowiska odpadów w magazynach wynajmowanych przez firmę J., gdy badali je w 2012 i 2013 roku. - To był cały bałagan, to było zrzucenie odpadów różnego typu, w różnych miejscach, bez zabezpieczenia, bez odpowiedniego sortowania i oznakowania, to stworzyło duże zagrożenie - uważa prof. Jerzy Gaca, biegły z zakresu ochrony środowiska z Uniwersytetu Techniczno-Przyrodniczego w Bydgoszczy.

Zagrożenie wciąż istnieje. Materiały chemiczne nie tylko były niewłaściwie przechowywane, ale też część pojemników była rozszczelniona. Substancje mogły dostać się do gleby czy wód gruntowych. Łatwo o pożar, przyznał jeden z przesłuchiwanych biegłych. - Dwóch oskarżonych ma zarzut o składowanie odpadów niebezpiecznych i innych niż niebezpieczne wbrew przepisom oraz o sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa zagrażającego życiu - informuje Jarosław Zieliński.

Za nielegalne składowanie odpadów, oskarżonym może grozić od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności. Czterech jest podejrzanych o udział w zorganizowanej grupie przestępczej.