W związku z upałem ratownicy bydgoskiego pogotowia mają dużo więcej pracy. U osób starszych najczęściej dochodzi do odwodnienia organizmu, ale pogotowia bywa też wzywane np. na plac budowy, gdzie zdarzają się omdlenia.

Zawroty głowy, odwodnienia, udary słoneczne włącznie z utratą przytomności - to ostatnio najczęstsze powody wyjazdów karetek pogotowia. W ciągu 12-godzinnego dyżuru ambulanse z bydgoskiego pogotowia wyjeżdżają 180 razy - to dwukrotnie więcej niż w zwykły dzień. Powodem są upały. - Są omdlenia, zasłabnięcia, dochodzi do drgawek na skutek przegrzania organizmu. W skrajnych przypadkach może dojść do zatrzymania krążenia, mieliśmy taki przypadek - opowiada Krzysztof Wiśniewski, ratownik z WSPR w Bydgoszczy.

Często stopień odwodnienia i przegrzania organizmu jest tak duży, że pacjent jest przewożony do szpitala. - Pacjent musi dostać płyny dożylnie, a płyny doustnie już nie pomagają, bo utrzymują się u niego wymioty, biegunka, płyny nie są przyswajane - uświadamia Krzysztof Wiśniewski.

Na oddział geriatrii Szpitala MSWiA w Bydgoszczy trafia zdecydowanie więcej pacjentów w ostatnich dniach. Starsze osoby najczęściej przyjmowane są z powodu odwodnienia. - To jest sprawa beznadziejna. Wszyscy się bardzo źle czują, a ja jestem osłabiona - przyznaje Wanda Prymak.

Osoby starsze często nie odczuwają zwiększonego pragnienia podczas upału - to doprowadza do odwodnienia. - Trafiają często w ciężkim stanie. To są chorzy, którzy nie mają jakichś specyficznych objawów, oni po prostu są coraz bardziej osłabieni, kontakt z nimi jest bardziej utrudniony, czasem stają się splątani. To jest taki moment, kiedy już na pewno trzeba skontaktować się z lekarzem - tłumaczy dr Anna Szalska, geriatra w Szpitalu MSWiA w Bydgoszczy.

Dlatego lekarze apelują, by między godz. 11.00 a 16.00 nie wychodzić z domu. Osoby, które pracują na wolnym powietrzu, muszą pamiętać o piciu wody. To szczególnie trudny czas dla pracowników budowlanych . Karetka pogotowia wzywana była ostatnio do pracownika, który zemdlał podczas prac na budowie. - Ciężko jest wytrzymać ale pracować trzeba. Napoje mamy dostarczone, pijemy dużo wody, uciekamy do cienia i to wszystko. Trzeba pracować, nic więcej się nie zrobi - mówi Tomasz Cebula.

Ale nie każdy pracodawca o pamięta o zapewnieniu wody pracownikom. Coraz częściej zgłaszają takie nieprawidłowości do Państwowej Inspekcji Pracy. - Pracodawcy np. karzą kupić pracownikom samym sobie wodę, ale są sytuacje, gdzie pracodawcy limitują ilość tej wody, a ta ilość nie może być limitowana. Trzeba zapewnić pracownikowi tyle, ile da radę wypić - zaznacza Waldemar Adametz z PIP w Bydgoszczy.

Inspektorzy nakładają kary i zachęcają też pracodawców do wprowadzania częstszych przerw w pracy, zwłaszcza w zakładach, gdzie nie ma klimatyzacji. Taką decyzję podjęto m.in. w Urzędzie Miasta w Grudziądzu.