Użądlenie osy i szerszeni tych owadów dla osób uczulonych jest wyjątkowo niebezpieczne. Wstrząs anafilaktyczny spowodowany jadem może się skończyć nawet śmiercią. Latem łatwo natknąć się na gniazda tych owadów, dlatego lepiej nie usuwać ich na własną rękę.

Dla działkowców to żadna nowość. Doskonale wiedzą, że w połowie lata osy i szerszenie to kłopotliwi i nachalni goście. - Osy i szerszenie spotykamy cały rok, z tym, że z ich biologii wynika, że teraz te rodziny są najliczniejsze i samice zaczynają się teraz przygotowywać do zimy. Dlatego w tym okresie i w ciągu najbliższego miesiąca są one najniebezpieczniejsze - wyjaśnia dr inż. Piotr Wasilewski z Uniwersytetu Technologiczno-Przyrodniczego w Bydgoszczy.

Gdy pojawiają się pojedynczo i siadają na przygotowanych posiłkach, działkowcy mają na nie swoje sposoby. - Tzw. klapki to są dobre na osy. Ale szerszeń, ponieważ jest bardzo ciężki i ma te skrzydła w sumie delikatne, to jak dostanie taką płytą pilśniówką, to on jest od razu załatwiony - przekonuje Korneliusz Korniluk, działkowiec.

Gorzej, gdy trzeba walczyć nie z jednym a z całym rojem os czy szerszeni. „Wtedy pozbywanie się niechcianych lokatorów na własną rękę to zdecydowanie zły pomysł” - ostrzegają specjaliści. Nieumiejętne próby mogą być niebezpieczne dla zdrowia, ale też zupełnie nieskuteczne. - Nieumiejętne usunięcie gniazda może spowodować to, że nie zostanie zniszczone jądro gniazda, czyli królowa, która bardzo szybko odbuduje sobie w tym samym miejscu lub obok nowe gniazdo - ostrzega Maciej Nowaczyk z firmy dezynsekcyjnej.

W ostatnich dniach firmy dezynsekcyjne i strażacy dziennie otrzymują od kilku lub kilkunastu zgłoszeń w sprawie likwidacji gniazd os i szerszeni. Podczas interwencji używają specjalnych preparatów i pracują w ochronnych kombinezonach, bo to niebezpieczne zajęcie. - Osa i szerszeń, jak wiemy, nie zostawiają żądła, dlatego wystarczy w miejsce, gdzie doszło do ukłucia, najlepiej przyłożyć coś zimnego. Nie dochodzi do penetracji jadu w głębsze warstwy skóry - tłumaczy dr Ewa Gawrońska-Ukleja ze Szpitala Uniwersyteckiego nr 2 w Bydgoszczy.

Aby uniknąć bolesnej przygody, lepiej nie ubierać jaskrawych ubrań, unikać kosmetyków, perfum i płynów po goleniu o mocnych zapachach, zrezygnować z chodzenia boso. Warto też dokładnie sprawdzić zawartość otwartych butelek , bo słodkie napoje wabią owady. A użądlenia w okolicach jamy ustnej są niezwykle groźne. U osób uczulonych na jad owadów błonkoskrzydłych już pojedyncze ukąszenie może być śmiertelnie niebezpiecznie. - Mówimy wówczas o reakcji narządowej, gdy dochodzi do wstrząsu anafilaktycznego, a więc do utraty przytomności, groźna jest też silna duszność - dodaje dr Ewa Gawrońska-Ukleja.

Jeśli po użądleniu pojawią się niepokojące objawy, takie jak osłabienie, wysypka, obrzęk języka lub twarzy, przyspieszone bicie serca i duszności lub utrata przytomności, natychmiast trzeba wezwać pogotowie ratunkowe.