Kiedy możemy wyruszyć na Marsa i jak się do tego przygotować? Na te pytania ma odpowiedzieć polska symulowana misja na Marsa, która dziś oficjalnie rozpoczęła się w Toruniu. W mieście narodzin Mikołaja Kopernika będzie się znajdować centrum kontroli misji, natomiast w Pile astronauci zmierzą się z warunkami przypominającymi do złudzenia te panujące na Czerwonej Planecie.

Kombinezony sprawdzone i szczelne, a astronauci gotowi do wyjścia na Marsa. W tym przypadku nie znajdują się jednak kilkadziesiąt milionów kilometrów od Ziemi, a... w Pile zaledwie 140 kilometrów od Torunia. To właśnie tam znajduje się marsjański habitat, który pozwala symulować kosmiczne warunki.

Z astronautami połączono się z Torunia, gdzie uroczyście inaugurowano polską symulowaną misję na Marsa. Jest w nią zaangażowanych 150 osób z niemal 30 państw. Misja ma odpowiedzieć na pytania, czy i kiedy będziemy gotowi, by przetrwać w kosmosie i skutecznie kolonizować obcą planetę. - Celem tej misji jest sprawdzenie, czy uda nam się symulować warunki marsjańskie odpowiednio dobrze, by wszelkie zebrane dane były prawidłowe, a procedury zachowane. Nasi astronauci muszą czuć też ciągłe wsparcie Centrum Kontroli Misji - mówi Tajana Lućić, uczestniczka polskiej symulowanej misji na Marsa.

A centrum dowodzenia będzie znajdować się właśnie w Toruniu. W rolę „polskiego Huston" wcieli się toruńska firma ABM Space, która ma koordynować poczynania astronautów i na bieżąco im pomagać. - Wszyscy nasi goście, czyli kilkadziesiąt osób z całego świata, przez dwa tygodnie będzie nadzorować pracę astronautów, którzy z kolei umieszczeni są w habitacie w Pile. Natomiast cały sztab pracuje u nas - mówi Mateusz Józefowicz, ABM Space.

Komunikacja w przypadku misji na marsa ma kluczowe znaczenie, bo komunikat wysłany tam lub z powrotem potrzebuje aż 15 minut na pokonanie drogi w jedną stronę. Dlatego czas w kosmosie jest na wagę złota. - Jeśli masz problem na Marsie i chcesz, by na Ziemi znaleziono jego rozwiązanie, zanim uzyskasz odpowiedź której szukasz, ten problem może być już rozwiązany lub co gorsza, na jego rozwiązanie może być już za późno - mówi Sebbastian Hettrich, dyrektor polskiej symulowanej misji na Marsa.

O tym przekonuje nominowany do Oscara film „Marsjanin”, pokazujący zmagania, który utknął sam na Czerwonej Planecie. Zdaniem ekspertów, film science-fiction może dać zaskakująco dobry obraz licznych wyzwań, które czekają na ludzi w kosmosie. - Oczywiście muszą mieć przygotowaną bazę, muszą wiedzieć gdzie wylądują i przede wszystkim muszą mieć wodę, tam na miejscu. Żywność oczywiście dowiozą, co też nie będzie łatwe. Paliwo pewnie też należałoby wykonać tam na miejscu. Poczekać znowu parę miesięcy i znowu powrót na Ziemię i to w ciągłym stresie - mówi Jerzy Rafalski, Centrum Popularyzacji Kosmosu "Planetarium Toruń".

Polska symulowana misja na Marsa potrwa zaledwie kilkanaście dni, ale przez ten czas astronauci w symulowanych warunkach pozostaną w całkowitej izolacji.