To historia, która oburzyła nie tylko obrońców praw zwierząt. Nieznany sprawca zastrzelił w centrum Torunia dwa króliki. Zwierzęta znajdowały się na prywatnej i ogrodzonej posesji. Policja prowadzi w tej sprawie postępowanie.

To wyjątkowo przykry widok. Zastrzelone zwierzęta w ogrodzie znalazła kilka dni temu Ariana Bogajczyk. Dwa króliki miały trzycentymetrowe rany po postrzałach. - Tu leżała ta biała, z głową w tą stronę, więc ona tam gdzieś musiała dostać i zdążyła trzy susy zrobić - opowiada torunianka.

”Denerys”, bo tak nazwała ją opiekunka, trafiła do Torunia zaledwie 1,5 miesiąca temu, uratowana z hodowli w Stargardzie Szczecińskim. „Szansę” pani Ariana kupiła, aby pierwszy królik nie czuł się samotny. Mimo imion nawiązujących do wojowniczek z serialowej „Gry o tron”, w tej sytuacji okazały się całkiem bezbronne. - Komu przeszkadzały króliki, na moim terenie; zwierzęta, które nie hałasują, ale to jest teren zabudowany. Gdybym ja np. akurat albo moja córka to były, to my mogłybyśmy dostać nawet - mówi Ariana Bogajczyk.

Rodzina zawiadomiła o wszystkim policję. Funkcjonariusze prowadzą postępowanie pod kątem znęcania się nad zwierzętami. W pierwszej kolejności zlecono sekcję zwłok zabitych zwierząt. - Biegły weterynarii będzie sprawdzał, czy zwierzęta rzeczywiście zostały postrzelone, tak jak twierdzi właścicielka. Być może była to wiatrówka, chociaż jeszcze za wcześnie, by to stwierdzić, czy też były jakieś inne przyczyny śmierci tych królików - informuje podinsp. Wioletta Dąbrowska, Rzecznik prasowy KMP w Toruniu.

Sprawą zainteresowała się także Fundacja „Ludzie Przeciwko Myśliwym”. Na profilu organizacji na facebooku internauci nie kryją oburzenia. „Okropność! Mogli postrzelać sobie na strzelnicy, a nie do biednych stworzeń". „Bandytyzm ...”. „Jak to w ogóle możliwe, że ktoś sobie wchodzi na prywatną posesję i strzela, zabijając przydomowe zwierzęta? To aż nierealne”. - Bezczelność i poczucie bezkarności ludzi, mających broń myśliwską, przekracza już wszelkie granice. Nasza fundacja zdecydowała się na złożenie zawiadomienia do prokuratury, nie tylko o zabiciu królików, ale także dotyczące użycia broni palnej w terenie zabudowanym - mówi Konrad Dulkowski z Fundacji „Ludzie Przeciwko Myśliwym”.

Pani Ariana liczy na to, że sprawcę uda się ustalić i ukarać. - Przyjemnością było je oglądać. Pierwszy raz widziałam, jak królik śpi, jak królik myje sobie uszy. Przybiegały do nas jak koty... No i nie ma - wyznaje torunianka.