Konferencja w odpowiedzi na konferencję dotycząca Fundacji Linka” we Włocławku. W środę przedstawiciele fundacji poinformowali, że stracili szansę na subwencję oświatową, bo zabrakło dobrej woli urzędników i kilku minut na dopełnienie formalności. Władze miasta uważają, ze informacje przedstawione podczas konferencji prasowej, zorganizowanej przez radnego PiS Jarosława Chmielewskiego, to wprowadzanie w błąd opinii publicznej.

19 września - wniosek, 7 dni później - prośba o jego uzupełnienie o wymaganą opinię kuratora i odpowiedź - 29 września o 14:09, czyli już po godzinach pracy urzędu miasta i po wyznaczonym przepisami terminie. Tak - według władz Włocławka - wyglądały starania Fundacji „Linka” o subwencję oświatową na prowadzenie ośrodka rehabilitacyjno-edukacyjno-wychowawczego w mieście. - Prezydent dołożył wszelkich starań. Zwrócił się o opinię do biura prawnego, czy ośrodek może być zarejestrowany po terminie i starać się o subwencję oświatową. Opinia prawna jest jednak taka, że nie można tego zrobić - informuje Barbara Moraczewska, zastępca prezydenta Włocławka.

Jak informują władze Włocławka, Fundacja zbyt późno rozpoczęła starania o subwencję i to jest przyczyną jej problemów. Urzędnicy podkreślają też, że wbrew informacjom przekazanym na konferencji zorganizowanej przez radnego PiS Jarosława Chmielewskiego, ośrodek został zarejestrowany. - Proszę mnie zwolnić z odpowiedzialności za to, że takie informacje bezpośrednio od wnioskodawcy na konferencji są przedstawiane. Druga strona się dziś odniosła i to trochę zmienia postać rzeczy - mówi radny Chmielewski.

Fundacja nie ma szans już na subwencję oświatową z budżetu państwa, ale władze miasta mogą przyznać na prowadzenie ośrodka dotację. Chodzi o 200 tys. zł Decyzję w tej sprawie mają zapaść do 27 grudnia.