W toruńskim Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym Fundacji "Światło" do normalnego życia powróciło już 60 osób. Kolejnym wybudzonym ze śpiączki może być pan Adrian. Mężczyzna uległ ciężkiemu wypadkowi, stracił nogę i kontakt z bliskimi. Pracownicy "Światła" i rodzina mężczyzny codziennie walczą, by do nich powrócił.

By być blisko męża, Anna Mielan z Częstochowy przeprowadziła się do Torunia. Kwietniowy wypadek odmienił życie całej rodziny. - Jechał na motorze. Do pracy się wybierał i niestety kierowca mazdy wymusił pierwszeństwo i mąż zahaczył o to auto i uległ temu wypadkowi - opowiada o wypadku.

Mężczyzna w krytycznym stanie trafił do szpitala. Stracił nogę, ale lekarzom udało się uratować mu życie, choć rokowanie było poważne. - Nie pamiętam już, co potem lekarz do mnie mówił. Rozmawiał z moją siostrą, na której ramieniu się opierałam. Głośno krzyczałam i płakałam. Tylko od siostry później miałam informacje. To był bardzo ciężki okres dla nas - wyznaje pani Anna.

Pierwsze tygodnie spędził na oddziale intensywnej terapii, później trafił do jednego z zakładów-opiekuńczo leczniczych, poprawy jednak nie było. Żona pana Adriana szukała pomocy na forach internetowych i tak dowiedziała się o toruńskim "Świetle". Udało się. Mężczyzna zaczyna nawiązywać kontakt. - Jesteśmy bardzo zadowoleni. Pani Janina Mirończuk wraz z zespołem rehabilitantów, pielęgniarek, bardzo dba o swoich pacjentów, a nawet bym powiedziała, że nie tylko o pacjentów, bo i o rodziny tych pacjentów - chwali „Światło” żona pacjenta.

To jeden z najistotniejszych - jak nie, najważniejszy - element rehabilitacji. O kondycję fizyczną dbają lekarze, fizjoterapeuci, logopedzi. Rehabilitanci pracują nad pobudzeniem wszystkim pięciu zmysłów, ale to bliskość rodziny jest kluczowa w powrocie do pełnej świadomości. Pacjenta "wybudza się" także dzięki wspomnieniom. W całym procesie liczy się czas, a toruński ZOL ma ograniczone możliwości, miejsc jest niewiele ponad 40, drugie tyle pacjentów czeka w kolejce. - Często do nas trafiają osoby, które gdzieś po drodze były z jakimś zakładzie opiekuńczo-leczniczym, niektóre do hospicjum, nie wierząc, że może pacjent dalej żyć. I te osoby mają już trochę opóźnioną tę rehabilitację - przyznaje Janina Mirończuk, prezes Fundacji "Światło".

Stąd apele Fundacji o utworzenie ośrodka wczesnej rehabilitacji neurologicznej, gdzie pacjenci mogliby trafić od razu po opuszczeniu OIOM-u.