Już co trzeci Polak ma jakieś uczulenie. Na pyłki roślin, roztocza, sierść zwierząt, pleśnie czy żywność. Właśnie tej ostatniej - alergii pokarmowej - poświęcono VII Międzynarodowe Sympozjum w Bydgoszczy. 600 specjalistów wymienia się doświadczeniami. Ich wiedza będzie pacjentom coraz bardziej potrzebna, bo alergików przybywa.

W weekend na całym ciele 5-tygodniowej Pauli pojawiła się wysypka. - Ona była taka czerwona. Takie plamy, jakby się mała oparzyła - opowiada Angelika Ossowska, mama dziewczynki. Paula trafiła do szpitala na testy alergiczne. Prawdopodobnie ma uczulenie na białko. - Na razie jestem na diecie eliminacyjnej. Nie mogę jeść nabiału, mleka. Zobaczymy, co z tego będzie dalej - mówi mama dziewczynki.

Około 10 proc. dzieci ma alergie. Uczulają je głównie mleko krowie, jajka i pszenica. Lekarze uspokajają jednak: „Zazwyczaj, wraz z rozwojem, dolegliwości ustępują”. - Dziecko dojrzewa enzymatycznie. Potrafi lepiej trawić. Pewne mechanizmy immunologiczne się wykształcają. Natomiast u dorosłych, jeśli się pojawia nietolerancja, to ona już trwa - tłumaczy prof. Jerzy Kruszewski z Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie.

W takim przypadku trzeba nauczyć się eliminować alergeny z diety. Nie jest to łatwe, bo liczba produktów spożywczych, które uczulają, rośnie. Sklepowe półki uginają się od przetworzonej żywności czy egzotycznych owoców. - Wśród tych owoców są nowe alergeny, ale też dobrze nam znane białka - te same co w jabłku, kiwi czy pyłku roślin. Jeśli więc ktoś z państwa ma alergię na pyłek drzew czy kwitnącą dziś olszynę, to niech uważa nie tylko na polskie owoce, ale też te zagraniczne - zaznacza prof. Krzysztof Buczyłko z Centrum Alergologii w Łodzi.

Dorosłych uczulają zazwyczaj ryby i owoce morza, orzechy, seler, pomidor, przyprawy, zboża, soja i cytrusy. Jak podkreślają lekarze, warto słuchać własnego organizmu. Nie każdy musi rezygnować z tych produktów, wykluczać glutenu czy laktozy. - Stosowanie diet eliminacyjnych, często bezzasadnych, prowadzi do wielu szkód w organizmie. Mamy wielu pacjentów z niedoborami, które prowadzą do kolejnych chorób - podkreśla prof. Zbigniew Bartuzi, prezydent Polskiego Towarzystwa Alergologicznego, kierownik Katedry i Kliniki Alergologii, Immunologii Klinicznej i Chorób Wewnętrznych Szpitala Uniwersyteckiego im. dr. Jana Biziela w Bydgoszczy.

Dlatego, w przypadku wątpliwości, najlepiej udać się do specjalisty. Do soboty najlepsi alergolodzy w kraju wymieniają się doświadczeniami. Sympozjum w Bydgoszczy już po raz 7. zorganizowali lekarze szpitala „Biziela”. Cieszy się ono coraz większym zainteresowaniem, bo i problem alergii dotyczy coraz większej liczby osób.