Mieszkańcy Dziewierzewa pozywają proboszcza. Parafianie uważają, że ksiądz naruszył ich dobra osobiste sprzedając kościelne grunty z plebanią, ruinami kościoła i dawnym cmentarzem. W tej sprawie rozpoczął się proces w Sądzie Okręgowym w Bydgoszczy. Pełnomocnik proboszcza uważa, że zarzut wiernych jest bezzasadny, a ksiądz nie musiał z nimi konsultować zamiaru sprzedaży kościelnego majątku.

- Było wielkie oburzenie wśród parafian i dlatego taka nasza determinacja. Majątek został przekazany przez dziedziców w 1688 roku, mamy dokumenty pochodzące z archiwum w Gnieźnie. Mamy więc podstawy, by uważać, że beneficjum ma służyć parafii na wieczność. Będziemy mocno domagać się, by teren starego kościoła i cmentarza wrócił do parafii - mówi Andrzej Maćkowski, mieszkaniec Dziewierzewa.

- Właściciel może robić ze swoim gruntem, co zechce, a ponieważ była taka potrzeba, grunt został sprzedany. Za uzyskane pieniądze zostanie postawiona nowa plebania, przy kościele, który nie posiadał dotąd plebanii – to wszystko w tej sprawie. Ta część nie była absolutnie nikomu potrzebna, a spory można było zamknąć w prosty sposób, np. postawić tabliczkę granitową - twierdzi Edmund Dobecki, pełnomocnik proboszcza parafii w Dziewierzewie.